Kiedy pisze się tekst, chciałoby się, żeby przeczytało go jak najwięcej osób, jasna sprawa. Do tej pory odbiorcami moich postów były chyba jednak głównie osoby mniej lub bardziej związane z orkiestrami dętymi. Dzisiejszy post natomiast dedykuję wszystkim tym, którzy zwykle są po „drugiej stronie”, czyli słuchają i oglądają maszerujące orkiestry dęte.

Kochani!

To dla Was gramy, Wam zawdzięczamy to, że w ogóle jesteśmy. Samo bycie w orkiestrze oczywiście jest super, próby, wyjazdy, przyjaźnie, no pewnie. Śmiem jednak twierdzić, że bez publicznych występów moglibyśmy sobie ten cały wysiłek za przeproszeniem wsadzić. Dlatego pragnę otóż wyjaśnić kilka spraw, nie do końca oczywistych na pierwszy rzut oka.

Zatrzymaniu za współudział mówimy: nie

Kiedy byłam mała i usłyszałam w telewizji o zorganizowanej grupie przestępczej, od razu zapragnęłam mieć swoją. Napady, rozboje, pranie pieniędzy, wiadomo. Bez względu na to jak bardzo nie byłam zdesperowana do ucieczki przed policją i ile lat za kratkami by mi nie groziło, nie przyszłoby mi do głowy, aby szukać schronienia wśród maszerującej wesoło ulicami miasta orkiestry. I dlatego nie mogę pojąć jakim cudem taka szalona myśl rodzi się w ludziach, którzy postanawiają iść na skróty torując sobie drogę przez sam jej środek.

Umówmy się – orkiestra nie zajmuje hektara, żeby trzeba było ją w jakiś szczególny sposób omijać. Najczęściej wystarczy po prostu przejść kilka metrów więcej, względnie poczekać aż przeszkoda sama przejdzie. Poza tym nie chcielibyśmy być oskarżani o współudział w zbrodni i oświadczamy, że nie chcemy pomagać seryjnym mordercom, którzy próbują się wcisnąć w szeregi orkiestry uciekając przed wymiarem sprawiedliwości (swoją drogą, jeśli ktoś chce zacząć grać to zwykle orkiestry są otwarte na nowe osoby, nie trzeba uciekać się do tak drastycznych metod). No i sami nie chcielibyśmy być oskarżani o doprowadzenie do uszczerbku na zdrowiu, a zagrożenie jest, wbrew pozorom, całkiem spore.

Buława raz, flet dwa

Uwaga, krótka powtórka z fizyki. Masa x prędkość = pęd. Czy ktoś z obecnych na sali chciałby wyliczyć pęd buławy, szczególnie podczas bardziej skomplikowanych ewolucji? A czy ktoś ma może marzenie żeby odczuć go na własnej skórze i empirycznie doświadczyć tej pięknej nauki? Jeśli tak to zapraszamy w pobliże orkiestry podczas dowolnego przemarszu. Takie bliskie pobliże. Takie wiecie, na wyciągnięcie buławy. Jeśli akurat nic się nie wydarzy i wszystkie głowy oraz sprzęty typu aparat będą w całości, nie oznacza to końca zagrożeń. Zaraz za tamburmajorem, przeważnie w pierwszym lub jednym z pierwszych rzędów, maszerują flety poprzeczne. Nazwa nie jest przypadkowa ofkors. Dlatego otóż z prawej strony orkiestry również byłoby wskazane zachować logiczną odległość, o ile nie chce się zapoznać z wzorem pt. tempo marsza x masa flecisty = pęd łokcia.

Wnusiu, jak ty wyrosłeś!

Hasło „zabierz babci dowód” przeróbmy podczas uroczystości wszelkich, na „zatrzymaj babcię z boku” (jak wymówicie na głos to nawet podobnie brzmi). Bardzo szanuję starszych ludzi, ale przysięgam, że kiedy podczas grania przeciska się koło mnie pani babcia i śpieszy czem prędzej wyściskać wnusia, bo „tak ślicznie gra” to budzą się we mnie jakieś pierwotne instynkty. Rany boskie, to nie jest apel w przedszkolu, tylko uroczystość państwowa/kościelna/inna. Można otrzeć łzę wzruszenia i przeczekać te kilka minut zanim skończymy grać, nie trzeba przesuwać tamburmajora na bok z żądaniem odsłonięcia Brajanka, żeby lepiej go było widać na zdjęciu.

No. A tak poza tym, to wystarczy się wczuć. Tak po ludzku jakoś, no nie wiem, jakoś tak po prostu. Że jak pracujecie to nie lubicie jak Wam się przeszkadza. I jak chodzicie sobie po biurze to nikt Wam nie wchodzi pod nogi, chyba że wyrabia nadgodziny i już nie ma siły, a kawa w automacie się skończyła.

DSC_0483