Idealny scenariusz wygląda tak – przyjeżdżacie na miejsce, rozgrywacie się, potem przemarsz, jakieś przemówienia, potem hymn/pieśń/sygnał/cokolwiek innego* (* niepotrzebne skreślić), względnie dalsza część przemarszu. Uroczystość się kończy, pakujecie się i wracacie.

Ta.

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto na swoim koncie ma taki właśnie przemarsz!

Zasada number one – organizator wie lepiej

Zwykle nie jest tak kolorowo, choć może właśnie różne przedziwne sytuacje nadają kolorytu naszym „graniom”, a może to po prostu w trosce o poziom naszej adrenaliny.

Przyjeżdżasz na miejsce i szukasz organizatora lub osoby w jakikolwiek sposób odpowiedzialnej za wydarzenie. Znajduje się w ostatniej chwili i mówi radośnie: „O, jesteście! Wspaniale, to pójdziecie pierwsi!”. Mówisz, że to świetnie i pytasz kto będzie wskazywał trasę (komendant straży, lokals z tabliczką, wóz policyjny, whatever), organizator odpowiada, że przecież nikt i chce zagłuszyć Twoją narastającą irytację 嘉盛 stwierdzeniem: „Orkiestra ma być pierwsza!”. Pytasz skąd w takim razie masz wiedzieć gdzie iść i czy na miłość boską to był aż taki problem, żeby trasę chociaż jakoś oznaczyć, skoro nikt nie zamierza pokazać Ci gdzie masz iść. I już prawie masz zacząć się wściekać i wrzeszczeć, że przecież inaczej się umawialiście, ale oto nadbiega organizator numer dwa i z daleka słychać: „Heniek, już! Idziemy, szybko!”.

Szybko to szybko, nie ma to tamto, chcesz tylko doprowadzić orkiestrę do jakiegoś logicznego momentu, żeby nie zaczęła grać na zakręcie albo w innym równie wygodnym miejscu i toczysz nierówną walkę z organizatorami, którzy WIEDZĄ LEPIEJ czy orkiestrze się dobrze gra. Na szczęście  chwilę później to już Ty przejmujesz inicjatywę i myślisz – trudno, najwyżej pójdę nie tam gdzie trzeba, po czym odpalasz uśmiech numer 5 i ruszasz.

Zasada number two – organizator wie lepiej

Idziecie radośnie, aż tu nagle – stop! Zatrzymajcie się! Już, teraz, natychmiast, GDZIE IDZIECIE ?!?

Ja bardzo przepraszam, ale orkiestra to nie jest samolot z bajki, który leci sobie leci, orientuje się, że nie ma paliwa i od razu się zatrzymuje. Na to potrzeba chwili przynajmniej, no ludzie kochani, zatrzymajcie sobie w sekundę trzydzieści czy czterdzieści osób! Trzeba im przekazać informację, doprowadzić do odpowiedniego momentu i dopiero wtedy można stanąć względnie przerwać grę. Słowem – każdy manewr wykonywany przez orkiestrę należy przygotować. Co może potrwać nawet tak zatrważająco długo jak te kilka sekund, w czasie których organizator niemal schodzi na zawał.

Zasada number three – jeśli organizator nie wie lepiej: patrz punkt pierwszy

Kondycja fizyczna ważna rzecz. Muzykom też się przydaje, także wszystko super. Do momentu, kiedy Twoim oczom nie ukazują się nagle schody. Takie najprawdziwsze, wysokie, strome schody. Chcesz umrzeć, nie wiesz jednak czy to dobry moment i stwierdzasz, że mogłoby to być trochę mało eleganckie z Twojej strony. Potem chcesz kogoś zabić, ale ze smutkiem dochodzisz do wniosku, że sufit w celi mógłby być za niski do ćwiczenia żonglerki buławą. Ostatecznie zmieniasz kierunek, idziesz sobie w lewo albo w prawo i guzik Cię interesuje co na to organizator. Orkiestra ustawia się na dole, radosny korowód wchodzi na górę, a pan Heniek robi się coraz bardziej czerwony – może wreszcie zaczyna sobie pewne rzeczy uświadamiać.

Purpura z twarzy pana Heńka nie schodzi również wtedy, kiedy tłumaczy Ci, że teraz zatrzymacie się przy pomniku, wszystko jest przygotowane, orkiestra ma taki placyk, cytując klasyka – będzie pan zadowolony. Kiedy widzisz „placyk” wiesz już skąd to lekkie podenerwowanie pana Szanownego Organizatora Zawsze Wszystko Najlepiej Wiedzącego. Zastanawiasz się czy nie zapowiedzieć orkiestrze „Po górach, dolinach”, chwilę potem martwisz się o to czy flety wytrzymają w pozycji jeszcze bardziej poprzecznej niż zazwyczaj i rozglądasz się za recepcją, żeby wykupić kartę wstępu na ściankę wspinaczkową. A w drodze powrotnej przychodzi Ci do głowy myśl, której nie wypowiadasz na głos, bo nie chcesz zapeszyć – a może Heniek czegoś się jednak dziś nauczył i następnym razem będzie lepiej?

DSC_0498-1024x686

To którędy do tych schodów?